Z Brazylii do Paragwaju

Poranna pobudka. Bardzo poranna, bo jak najwcześniej chciałam dostać się do Paragwaju. Z trudem przełykając kawałki jedzenia, wcisnęłam w siebie śniadanie. Gardło bolało mnie tak bardzo, że kiedy usiłowałam mówić, szybko rezygnowałam z tej czynności słysząc tylko wydobywające się charczenie. Tylko jak to możliwe że jestem przeziębienia, skoro na zewnątrz panuje upał. Zaczęłam robić sobie wyrzuty, że tak szybko ruszyłam w dalszą podróż nie dając swojemu ciału czasu na regenerację po dendze. -Jak znajdę odpowiednie miejsce, to zostanę żeby odpocząć – powtarzałam codziennie, wiedząc że ten dzień pewnie nigdy nie nadejdzie.
Zabrałam mój dom na plecy i wyruszyłam do Paragwaju. Wydaje się to bardzo proste, jednak ja miałam problem. Problemem był brak miejsca docelowego. Najbliższym miastem przygranicznych jest Ciudad del Este, to największy market Ameryki Południowej, miejsce na zakupy a nie na zatrzymanie się na noc. Nie wiedziałam jeszcze gdzie pojadę dalej a nie miałam co zrobić z moim bagażem. Na pomoc przyszła mi Pani w informacji turystycznej (w Brazylii). Jedź bezpośrednio na dworzec w Ciudad del Este, baz zatrzymywania się na granicy, tam zostawisz swój bagaż, spokojnie pójdziesz na zakupy a na końcu wrócisz do Brazylii i jeszcze raz przekroczysz granice prosząc o pieczątkę wyjazdową- poradziła, wiedząc, że nie potrzebuje pieczątki jeśli wyjeżdżam na teren miasta tylko na zakupy.
Tak też zrobiłam. Autobus z Iguazu do Ciudad del Este to bardzo popularny środek transportu podwożący miejscowych. Bo przecież Paragwaj jest strefą bezcłowa, czyli rajem dla wszystkich brazylijczyków i argentyńczyków. Siedziałam przy oknie przyglądając się wsiadającym i wysiadającym, którzy sprawnie robili to wcale nie zatrzymując autobusu. Brazylie od Paragwaju oddziela most przez który tłumnie przechodzili miejscowi załadowani zakupami. Autobus stanął w korku. Pieszo zdecydowanie doszłobym szybciej jednak nie chciałam zostać zatrzymana na granicy. Przyjechaliśmy przez most – witamy w Paragwaju. Nie trudno było zauważyć zmianę państwa. Nie tylko zmianę w wyglądzie bo niebieskookich brazylijczyków zastąpili ciemni paragwajczycy, ale również w kulturze. Tutaj miejscowy, nie rozstaje się z termosem wypełnionym zimna wodą i małym kubkiem służącym do picia terere.
Wszyscy! Naprawdę wszyscy, łącznie z kierowcami, sprzedawcami, policjantami na służbie pijacy terere. A co jeśli ktoś wyszedł bez niej z domu? Wystarczy podejść do kogokolwiek i poprosić, bo tego nikt nie odmawia. Zdziwiła mnie nie tyle uprzejmość ale higiena tej czynności, ale o tym jutro…:)
Ciudad del Este to miasto, które nie ma turystom nic do zaoferowania, no może poza zakupami bo przecież to najsłynniejszy market Ameryki Południowej. całe ulice pozastawiane straganami ze wszystkim co tylko można sobie wyobrazić od podróbek markowych ubrań, poprzez technologie, akcesoria motocyklowe, jedzenie.
Przyjechałam na zakupy a nie kupiłam nic, bo okazało się, że ceny są dużo droższe nic w Polsce no i w Brazylii. Z powodu kryzysu ekonomicznego w Argentynie i Brazylii ceny znacznie poszły w dół. Tylko dlaczego nikt mi o tym wcześniej nie powiedział.
Zostawiłam swój bagaż na dworcu i pieszo musiałam wrócić na granice, bo całe miasto stanęło w korku.
Przeszłam przez most i znów znalazłam się w ukochanej Brazylii. Pieczątka wyjazdowa i znów spacer przez most. Na miejscu niemiły urzędnik wbił pieczątkę w paszporcie. Bez pytania o bagaż, bez szukania narkotyków, bez życzenia miłego pobytu. witamy w Paragwaju.

rps20151130_001651

rps20151130_001651

 

rps20151130_001616

 

PicsArt_11-30-12.13.231

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *