Trujilo – największe ruiny Chan Chan

W Truchillo znalazłam się o 2 nad ranem. Powtórka z rozrywki. Dla odmiany tym razem zapisałam nazwę jakiegoś taniego hotelu i poprosiłam o zawiezienie do niego. W normalnych, peruwiańskich miastach nie ma wieloosobowych pokoi. Tylko małe, prywatn, co nie pomagało mi w poznawaniu nowych ludzi. O 2 nad ranem zabrałam z recepcji klucz do pokoju tak małego, że wyciągając z łóżka rękę mogłam spokojnie sięgnąć do przeciwległej ściany z telewizorem oraz drzwi do łazienki. W Tym momencie wcale mnie to nie obchodziło. Położyłam się na łóżku i zasnęłam.

Z samego rana wyruszyłam na poszukiwanie śniadania, przechodziłam wąskimi uliczkami, przy których stały kolorowe domki. Stwierdziłam szybko, że Trujillo to naprawdę ładne miasto. Za to kawę mają ohydną. Zamiast kawy, w obskurnej knajpce z niemiłą obsługą dostałam rozpuszczony już syrop kawowy i gorącą wodę. Do it yourself! Zamówiłam dwie kanapki z jajkiem i czułam, że mam wystarczająco siły na cały ambitny dzień.IMG_036912

Wróciłam na ulicę, na której nagle pojawiło się mnóstwo ludzi, spacerowałam w stronę centrum  kiedy usłyszałam po angielsku – możesz mi pomóc? –To młody mężczyzna z zakupami, które nie mieściły mu się na rowerze, prosił mnie o podtrzymanie roweru w celu ich przyczepienia.  Wykonałam jego prośbę. -Przepraszam za kłopot, ale robiłem zakupy do mojej restauracji i nie mieszczą mi się na rowerze – chłopak mówił płynnym angielskim. -Co słychać? Co tu robisz sama? – dopytywał – to Twój pierwszy dzień? Super, masz szczęście, bo jestem pracownikiem kulturalnym i na dodatek mam własną restauracje. Jesteś głodna? – Nie szkodzi – odparł widząc moje przeczenie głową- mam naturalną kawę, opowiem Ci o mojej działalności, jestem Pablo.

Pablo był Peruwiańczykiem, jednak w trakcie swojego życia mieszkał już w Niemczech, Hiszpanii i USA. Wrócił do Peru, ponieważ czuł, że może tu coś zrobić, pomóc ludziom. Dlatego założył biuro podróży, które zamiast zabierać turystów w najbardziej komercyjne miejsca, zabiera ich w te mniej znane, do normalnych ludzi. Zależy mu na tym, żeby pieniądze zostały u ludności. (Oczywiście u niego również).

Pablo miał w sobie wielki zapał, którym usiłował wszystkich zarazić, miał jednak też jedną wadę. Za szybko się zakochiwał. Kiedy po półgodzinnej rozmowie stwierdził, że jestem miłością jego życia – ja, że czasu się ewakuować i to jak najszybciej. Pod pozorem zmiany hotelu, wyjazdu na piramidy i obowiązków jak najszybciej uciekłam z jego restauracji. Obiecałam, że później zadzwonię….

W okolicy Trujilo położone są ruiny Chan Chan. To prekolumbijskie miasto położone na obszarze o powierzchni 28 km2. Powstało ok. 850 roku, było stolicą imperium Chimu.  Żyło w nimi ok. 300 000 osób. Surowcem budowlanym była gliniana cegła suszona na słońcu, w której rzeźbiono ptaki, ssaki i motywy roślinne.

IMG_036412Zamiast kupować zorganizowaną wycieczkę,  znalazłam autobus jeżdżący w okolice ruin i sama postanowiłam je zwiedzić. Nie zapłaciłam za przejazd. Kierowca chciał pokazać mi peruwiańską gościnność.

Wysiadłam na pustynnej drodze. Prosta droga otoczona piaskiem i górami. W oddali zamajaczył mi mur. Wyruszyłam ścieżką w jego kierunku, nie widząc ani jednej osoby. Poczułam się niepewnie. W przewodniku wyraźnie napisali, aby nie zapuszczać się tu samemu po zmroku, bo turyści często byli napadani w tych okolicach.  Na szczęście było jeszcze jasno. Szybkim krokiem przemierzałam pustynną drogę aby jak najszybciej dojść do jakiejkolwiek cywilizacji. Po 2-kilometrowym marszu dotarłam do wejścia. Kupiłam bilet pokazując moją nieaktualną zniżkę studencką i tym samym zbywając przewodnika, któremu jasno dałam do zrozumienia, że nie mam pieniędzy. Przeniosłam się w czasie o kilkanaście wieków. Długi mur ozdobiony wyrytymi w skale rzeźbami, co chwila poprzecinany alejami i placami. Każdy z nich miał inne zastosowanie, inne znaczenie…. Usiłowałam sobie wyobrazić, jak wyglądało tu kiedyś życie, dlaczego miasto powstało na pustyni, a nie przy samym oceanie? Jak każde zaginione miasto, to również pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi.

 

Wieczorem wróciłam do Trujilo, by jak najszybciej wyruszyć dalej. Miałam dwa powody. Chciałam uciec przed Pablo oraz jak najszybciej znaleźć się w Huaraz i odbyć swój pierwszy prawdziwy trekking po górach.

 

IMG_035922

IMG_034712

IMG_033312

IMG_032212

IMG_031712

IMG_031512

IMG_03732

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *