Znów w “domu” – pędząc do Cuenca

Znów razem. Ja, Martin, „nasz samochód”, którym wciąż nie pozwolił mi kierować, pędzący 50 km/h na spotkanie przygodzie. Czułam się jak w domu, w moim ulubionym siedzeniu będąc nawigacją, DJ-em, kamerzystą i nadwornym fotografem. Jechaliśmy do Cuenca. To bardzo znane ekwadorski miasto położone tuż obok rezerwatu przyrody El Cajas. El Cajas to wysokie, zimne góry i nieziemskie widoki które podziwialiśmy z okna naszego „domu”. Zatrzymaliśmy się przy jednym z punktów widokowych by wypić naszą codzienną mate. Usiedliśmy na masce samochodu i wpatrywaliśmy się w przestrzeń. – rzuć wszystko i zostać – powiedział Martin ze zwykłym uśmiechem na twarzy, który sprawiał, że zawsze wyglądał, jakby żartował.

-wiesz, że nie mogę  – uśmiechnęłam się smutno zastanawiając się co by było gdyby

Nie wracaliśmy więcej do tematu. Mieliśmy bezsłowną umowę nie rozmawiania o tym. Cieszyliśmy się każdą chwilą jednak każdy z nas wiedział, że już za kilka dni pójdziemy w innych kierunkach. Kto wie na jak długo.

Dojechaliśmy do Cuenca. Nasza nawigacja miała wskazać nam camping, na którym będziemy mogli przenocować. Wskazała – camping w Hiszpanii, bo Cuenca to również nazwa znanej hiszpańskiej miejscowości. Przy ponownym poszukiwaniu zaprowadziła nas pod prywatny dom. Martin wyszedł, by zapytać o camping, jak zapytał, to zostaliśmy. Właśnie tam rozbiliśmy się na noc. Właściciel też był podróżnikiem i oczywiście za odpowiednią opłatą pozwolił nam u siebie zostać. Miejsce było super – nad samą rzeką, której dźwięk dobiegał zza oddzielających ją domów, duże podwórko, prąd i do dyspozycji łazienkA z ciepłą wodą.   Postawiliśmy nasz dom i wyruszyliśmy w oszukiwaniu jajek – przecież jutro wielkanocna niedziela. Nie ważne gdzie będę, jajka muszą być.

Kolacje postanowiliśmy ugotować na ognisku, które udało się Martinowi rozpalić po godzinnej walce z przemokniętym drewnem. W końcu byliśmy w górach gdzie było zimno i deszczowo. Na wszelki wypadek włożyliśmy do namiotu wszystkie posiadane koce i ciepłe ubrania, aby zabezpieczyć się przed porannym zimnem.

Spędziliśmy wieczór przy ognisku, słuchając polskich piosenek i zajadając ugotowaną zupę. Naprawdę czułam się jak w domu.

 

IMG_99622

IMG_99262

IMG_99162

IMG_99152

IMG_99092

IMG_99002

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *