Virgen de la Candelaria, czyli karnawał w Puno

Na początku lutego całe Peru przyjeżdża do Puno, a przynajmniej tak można sobie to wyobrazić. Zdecydowana większość przyjaznych myśli, że jedzie zobaczyć karnawał, jednak fiesta w Puno ma niewiele wspólnego z karnawałem. Obchodzona jest z okazji Virgen de la Candelaria, czyli matki Bożej Gromnicznej. Skojarzenie z karnawałem budzą wielkie fiesty, parady i konkursy tańca, które organizowane są tu od 1954 roku. Niewiele osób wie, że wraz z cała tą zabawą organizowane są również msze i uroczystości kościelne. W końcu Virgen de la Candelaria jest patronką miasta…
Podczas 8 dni obchodów można zobaczyć aż 350 rodzajów różnych tańca, tych bardziej i mniej tradycyjnych. Wyobrażacie sobie? 350! To coś zdecydowanie dla mnie! Większość tańców zdominowana jest przez kulturę afroperuanską. Puno nazywane jest także stolicą tej właśnie kultury.
Do najważniejszychIMG_64661 tańców należy La Diablada. Jest to taniec pokazujący mieszankę dobra i zła. Diabły i anioły tańczącą wokół Virgen Candelaria. Tancerze przebrani w metalowe maski, długie, kolorowe płaszcze ozdobione złotem, Anioły w białych sukienkach i białych butach. Choreografia pokazuje walkę pomiędzy dobrem i złem, gdzie jednak dobro wygrywa.

Po jednym dniu spędzonym w La Paz, wróciłam do Peru, aby zobaczyć fiestę w Puno. Tak naprawdę nie miałam wielkiej ochoty tam jechać, bo w końcu to właśnie w Puno ukradli mi śpiwór. Jednak chęć zobaczenia największej fiesty w Peru była znacznie większa, niż niechęć do miasta.
Z nowym śpiworem, z którego nie spuszczałam teraz oczu dotarliśmy do Puno o 11 w nocy.
Od razu zaczepił mnie mężczyzna na terminalu. – Witamy w Puno — powiedział. Prosimy uważać na bagaż, bo mamy teraz dużo turystów, którzy kradną (turystów-pomyślałam -aha). A może chce Pani specjalną wycieczkę na wsypę, taksówkę? – próbował mnie przekonywać…
Było strasznie ciężko znaleźć cokolwiek do spania, bo naprawdę do Puno przyjechały tłumy. Ci, którzy nie mieli szczęścia, bądź pieniędzy, spali na dworcu.
Dojechałam do hostelu, rzuciłam rzeczy na łóżko i wyszłam zobaczyć parady. Była ok. 11 w nocy. Nie szkodzi, bo podczas fiesty ludzie bawią się całe noce i dnie.

Tym razem dostałam najwspanialszą niespodziankę karnawałowo -fiestową – z Cusco przyjechał Edu, aby oddać mi mój globus, który u niego zostawiłam. Jakby ktoś nie wiedział, z Cusco, do Puno jedzie się 10 godzin.
Miałam nowy śpiwór, odzyskałam globus i byłam w towarzystwie osoby, która wiele zmieniła w moim zyciu – byłam szczęśliwa.

Spędzaliśmy w Puno 2 dni oglądając parady i bawiąc się do samego rana. Ostatniego dnia, poszliśmy zobaczyć słynne pokazy. Spotkaliśmy mężczyznę, z którym koniecznie chciałam mieć zdjęcie. Jego IMG_64271kostium był przepiękny. Maska ważyła 4,5 kilo miała już kilkanaście lat… wszystko kolorowe….
Mężczyzna z uśmiechem pozwolił na sesje zdjęciową. Ale nie ma nic za darmo. Zaczęliśmy rozmawiać.
-Chcę, żebyś w zamian powiedziała w swoim kraju o nas – o ludziach z najwyższego jeziora świata. My tu jesteśmy wykształceni, wiemy dużo o świecie, ale świat nie wie o nas.
Teraz mamy najważniejszy okres w roku, ale to nie jest karnawał. To święto z okazji Virgin Calendarii… Ale dla nas to nie jest Virgen, to nasza mamusia. Najbliższa nam osoba. Teraz cieszymy się podwójnie, bo UNESCO zaakceptowało naszą mamusię i nasze święto jest oficjalnie chronione…..
Z innym spojrzeniem na fiestę, poszliśmy oglądać parady. A było co oglądać. Z okazji święta, do Puno przyjechały zespoły z całego Peru. Każdy wyglądał bardziej przedziwnie, w kolorowych strojach, sukniach, sukienkach…. Orkiestry… Istne szaleństwo.

Chcecie zobaczyć choć trochę? Obejrzyjcie film Tańczącej ze światem.

 


IMG_64771

IMG_64681

IMG_64601

IMG_64501

IMG_64371

IMG_64341

IMG_64291


IMG_64181

IMG_64061

IMG_64001

IMG_63931

IMG_63911

IMG_63891

IMG_64831

IMG_64411

IMG_64381

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *