Na podbój Hiszpanii – spełnione marzenia

To dziś jest  ten dzień. Dzień kiedy sen staje się jawą.  Powinnam siedzieć w samolocie z wielkim uśmiechem na ustach, a jednak zamiast uśmiechu na moich policzkach są łzy. Dzień, kiedy spełnia się moje niespełniane marzenie a ja jestem pełna smutku i obawy. Wszyscy mówili, że to odwaga, żeby z dnia na dzień zostawić wszystko co trzyma mnie w Polsce i wyjechać ot tak na kilka miesięcy. Nie wiem czy odwaga, jednak wiem, że gdybym nie poszła za tym marzeniem, gdyby nie dała mu się ponieść, żałowałabym do końca życia. Tylko czy teraz nie żałuję tego co zostawiłam. Praca, rodzina, przyjaciele… miłość. Czy to wszystko poczeka na mnie? Czy będę miała po co wracać. Z całego serca wierzę w to, ze tak będzie. Że za te kilka miesięcy wrócę z głową pełną wspomnień i przygód do najbliższych.
Kiedy 3 tygodnie temu dowiedziałam się, że dostałam się na Erasmusa do Madrytu, myślałam, że to sen. Nadal tak myślę i nie chcę, żeby ktoś budził. Wcześniejsze próby kończyły się niepowodzeniem. Nie pytałam dlaczego mi się nie udało. Postanowiłam spróbować jeszcze raz, nawet za cenę niezaliczonego roku. W końcu to przygoda życia.
-Jeśli złoży Pani wszystkie dokumenty w ciągu dwóch dni, jest szansa, ż e uczelnia w Madrycie Panią przyjmie-. Ten mail był jak najpiękniejszy prezent. Do końca nie wierzyłam, że to co się dzieje, jest prawdziwe. Szybkie załatwianie dokumentów, zdawanie egzaminów,  koniec pracy. To wszystko sprawiło, ze nawet nie miałam czasu pomyśleć.
Dziś siedzę w samolocie i strasznie się boję. Przecież nigdy się nie bałam. A teraz tak. Czy na pewno sobie poradzę, czy nauczę się hiszpańskiego. Jak zdam egzaminy, skoro nie znam języka. Boję się, ale czuję się najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem i to nie dlatego, że samolot unosi się tak wysoko. Moje marzenie się spełnia. Z minuty na minutę staje się coraz bardziej realne, coraz bardziej rzeczywiste. Staram nie oglądać się za tym co z a mną.  Cieszę się z tego co jest i przez najbliższe miesiące zamierzam wykorzystać każdą wolną chwilę, żeby mieć pewność, że przeżyłam ten czas najlepiej jak potrafiłam. Taka szansa nie powtarza się dwa razy. 
 
 

One thought on “Na podbój Hiszpanii – spełnione marzenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *