Taniec i Hiszpania – wyjazd z salsą i bachatą do Walencji: Albufera, Cova Tallada, tapas, wina i słoneczne plaże. Profesjonalne lekcje salsy i bachaty. Wyjątkowa wyprawa w tanecznym stylu!
4600PLN
Wybierz się na wycieczkę do Hiszpanii i weź udział w najsłynniejszej na świecie bitwie na pomidory – La Tomatina. To wyjątkowe doświadczenie połączymy z aktywnym odkrywaniem śródziemnomorskiego wybrzeża: kajaki i snorkeling w Cova Tallada, wizyta w malowniczym miasteczku Peñíscola oraz Altea. Czeka nas także rejs o zachodzie słońca po Albufera. Przyroda, kultura i niezapomniane widoki…
4900PLN
Wietnam – wyprawa 15 dni: Hanoi, Zatoka Ha Long, Sa Pa, Hoi An, Da Lat, Ho Chi Minh i Delta Mekongu Odkryj Wietnam w 15 dni! Trekkingi po górach i tarasach ryżowych Sa Pa, rejsy po zatoceHa Long i Delcie Mekongu, warsztaty kulinarne, noclegi u lokalnych rodzin, plaże Hoi An i górskie krajobrazy Da Lat.…
6900PLN
Wybierz się na wyprawę do Hiszpanii i przeżyj niezapomniane zaćmienie słońca 2026. Kajaki i snorkeling w Cova Tallada, rowerowe trasy wzdłuż wybrzeża, malownicze miasteczka Peñíscola i Altea, rejs łodzią o zachodzie słońce po Albufera. Nauka gotowania paelli i wieczory salsy w Walencji. Przyroda, kultura i niezapomniane widoki w jednej podróży dla miłośników przygód i astronomii.
5100PLN
Rodzinna podróż do Meksyku na Día de los Muertos. Piramidy, Xochimilco, miejsca z filmu Coco, piñata i plaże Puerto Vallarta. Święto Zmarłych w Meksyku dla rodzin z dziećmi. Wyjątkowy wyjazd do Meksyku.
9400PLN
TOP
Image Alt

Karnawał w Porto – dalecy, bliscy przjaciele

Karnawał w Porto – dalecy, bliscy przjaciele

Po wspólnym lunchu z Nelsonem wyruszyliśmy w poszukiwaniu maski karnawałowej. Tak! Dzisiaj jest karnawał. Wszyscy przebierają się za różne dziwy i stwory i wychodzą na miasto. Karnawał w Porto nie jest tak huczne obchodzony jak winnych częściach Portugali, ale mimo wszystko jest bardzo głęboko zakorzeniony w kulturze portugalskiej. W końcu Portugalia i Brazylia to bardzo bliskie sobie państwa.  
W sklepie nie byliśmy jedynymi osobami szukającymi stroju na ostatnią chwilę. Były tłumy. Po długim przebieraniu a kostiumach, kombinezonach i śmiesznych maskach postawiliśmy na prostotę. Kupiliśmy zwykłe karnawałowe maski.  -Za rok bardziej zaszalejemy- obiecaliśmy sobie. To znaczy, że za rok muszę tu wrócić…
W Portugalii, kolacja to najważniejszy, ceremonialny posiłek w ciągu dnia. Tu kolację jada się z rodziną bądź przyjaciółmi. I to nie tylko od święta. My również wybraliśmy się na kolację z przyjaciółmi. 12 osób przy jednym stole. Taka mała kolacja z najbliższymi.  Naprawdę czułam się jak w domu. Nikt nie dał mi odczuć, że jestem tu obca, że tak naprawdę znamy się od dwóch dni.. Nawet przez chwilę nie poczułam się niechciana… Rozmawialiśmy o wszystkim i niczym… jak starzy przyjaciele sprzed lat…
 Tym razem zamówiłam ośmiornicę. Nie wiem, czy była to jedna pokrojona na kawałki, czy więcej małych. W każdym razie oczek nie widziałam. Podana z ziemniakami i surówką smakowała wyśmienicie.
Po kolacji obowiązkowa wizyta w pubach Nelsona. No bo gdzie mielibyśmy pójść, jak nie do najlepszych miejsc w Porto?:)
Na początek ten mniejszy, mniej komercyjny ukryty w głębi kamienicy: Era mua vez un Porto; bez żadnych transparentów, do którego i tak wszyscy przychodzą.  Później zmiana i ten bardziej duży: Era uma vez un Paris, również niekomercyjny z miejscem do tańczenia, gdzie tak naprawdę przychodzą tłumy. Te dwa puby to coś więcej jak tylko miejsca, to pewan opowieść o pasji, muzyce i przejacielach… Nelson i jego znajomi na zmianę puszczali muzykę. A my rozmawialiśmy, tańczyliśmy, piliśmy alkohol za który nie pozwolił nam zapłacić… i tak do białego rana…. 

moja karnawałowa maska

 

Jednym z wyjątkowych osób, którą poznałam tej nocy był pisarz. Wyjątkowy pisarz. Jose jest niewidomy. Przychodzi do klubu, bo ma tu znajomych. Może bez problemu porozmawiać i potańczyć. Poopowiadać o swoich książkach i przeżyciach. Mieliśmy dużo wspólnych tematów, długo rozmawialiśmy. Prze cały czas trzymał mnie za ramię, chcąc mieć pewność, że jeszcze tu jestem. A mi wcale to nie przeszkadzało. Podziwiam jego postawę i otwarcie na świat i ludzi. Na pożegnanie wręczył mi ostatni tomik swojej poezji pisany z myślą o byłej żonie. To kolejna niesamowita pamiątka z Porto. Jak tylko znajdę  czas na pewno spróbuję przetłumaczyć choć część jego poezji, a może nawet nauczę się języka. Dla takich przyjaciół naprawdę warto.
Żegnając się z przyjaciółmi Nelsona, usłyszałam, ze jestem najbardziej miłą i najlepszą CS, jaką kiedykolwiek poznali. Nic więcej do szczęścia nie było mi trzeba. Czułam się jak w domu. Naprawdę
Ten wyjazd do Porto był wyjątkowy pod każdym względem. Odbył się w momencie, kiedy naprawdę potrzebowałam psychicznego odpoczynku od życia w wielkiej stolicy, od codzienności i problemów. Dostałam to wszystko, na czym mi zależało i to nawet z nawiązką. Pomimo brzydkiej pogody cały czas byłam szczęśliwa. Nelson i jego przyjaciele sprawili, że Porto na zawsze zostanie bliskie mojemu sercu. I jestem pewna… jeszcze kiedyś tu wrócę. 

Comments

  • Warto poznać się z przedstawionymi wpisami. Twoje artykuły są ciekawe.

    18 lipca 2015 at 00:17

Post a Comment

Informacje odnośnie przetwarzania danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności. Ta strona korzysta z plików cookies (ciasteczka), w celu zapewnienia jak najlepszego jej funkcjonowania, na zasadach wskazanych w regulaminie. Czy wyrażasz na to zgodę?

You don't have permission to register