Boliwia – Dzień bez uśmiechu

Po wejściu na Machu Picchu byłam strasznie zmęczona. Spędziłam jeszcze jeden dzień w Cusco, ale kolejnego postanowiłam wyjechać. Nie pomogło przekonywanie Edu, żebym została. Wiedziałam, że mam tu dużo do zobaczenia, ale tak naprawdę potrzebowałabym na to miesięcy, a nie dni. Muszę wrócić.
Gdzie dalej. Nad Ticitaca, czyli największe i najwyżej położone jezioro świata. Kupiłam bilet na nocny autobus do Copacabana, miejscowości boliwijskiej. Bo przecież Boliwia jest tańsza.
W jakiej firmie kupiłaś bilet?- zapytał Edu
– oszalałaś? Przecież oni ciągle mają wypadki-powiedział – Nigdzie nie jedziesz. Kupię Ci nowy bilet na jutro – stwierdził stanowczo.
Strasznie się bałam jechać, po tym co usłyszałam, ale nie zostałam.
Noc w autobusie i dojechaliśmy do Puno, tam 1,5 godziny czekania i jedziemy dalej. Była 7 rano. Czas na śniadanie. W autobusie miałam tylko mały plecak i śpiwór. Nie chciało mi się go pakować.
Wychodząc, zapytałam bagażowego, czy mogę zostawić śpiwór w autobusie. -nie ma problemu – powiedział.
Jednak problem był, bo gdy wróciłam ze śniadania, to śpiwora nie było. Na początku przekonywano mnie, że to nie możliwe, że przecież u nich nic nie ginie, później, że może wcale nie zostawiłam tam śpiwora, bo przecież nikt go nie widział. Na końcu najbardziej nieuprzejmy kierowca świata, powiedział, że w autobusie nic się nie zostawia a firma nie ponosi żadnej odpowiedzialności za rzeczy. Kazał mi przeczytać regulamin na bilecie. Bagażowy też zmienił zdanie i stwierdził, że wcale go nie pytałam o możliwość zostawienia. Byłam zła i to bardzo. Szukałam tego śpiwora przez miesiąc, miał być lekki i ciepły… a po 2 tygodnia podróży już go nie ma.

Wsiadałam do autobusu wkurzona na cały świat. Niestety nieszczęścia chodzą parami. Okazało się, że przy wyjeździe z Peru potrzebuję małego światka papieru, który dostałam w samolocie. Nikt mi nie mówił, że będę go potrzebowała. Wyjechać mogę, ale za dodatkową opłatą IMG_6145120 soli. Niby nie dużo, ale dodając do śpiwora…. To nie wszystko…. Uświadomiłam sobie, że zostawiłam w Cusco moją najważniejszą podróżniczą rzecz: mój mały globusik, który jest pamiątką z Jordanii i najbliższą mi biżuterią. Był zepsuty wiec poprosiłam Edu o naprawę, zapomniałam tylko poprosić o zwrot. Byłam zła I to bardzo. W podróży tak jak w życiu nie możemy mieć tylko szczęśliwych dni, a ten był zdecydowanie nieszczęśliwy. Po ponad godzinie spędzonej na granicy dotarliśmy do Boliwii, a dokładnie do Copacabany – małej miejscowości nad jeziorem Ticitaca, pachnącej świeżo wypiekanym chlebem i moczem, bo ludzie załatwiają swoje potrzeby dosłownie wszędzie. Od razu uderzyła mnie różnica pomiędzy Boliwią a Peru. Niby podobna kultura a jednak całkiem inna, ludzie mniej uprzejmi, smutni, nie dbający o otoczenie….
Chciałam odpocząć od rzeczywistości, więc zdecydowałam się na dzień na jednej z wysp Ticitaca. Zapakowałam siebie i plecak na łódkę i popłynęliśmy.. My i mnóstwo innych turystów.
Na łodzi kapoków nie dostaliśmy. Szkoda, że nie uprzedzili wcześniej, bo przecież ja nie umiem pływać.

Dopłynęliśmy. I co dalej. Mieszkańcy nie chcą nas przepuścić, bo według nich powinniśmy zapłacić opłatę wjazdową. Ale za co? Nie zamierzamy płacić. Właściwie, to nas było więcej. Zresztą i tak płacimy za noclegi, za jedzenie… nic więcej tam nie ma. Dołączyłam się do IMG_61481dwojga samotnych podróżników: Włocha i Francuski. Prawie jak z sąsiadami. Wynajęliśmy jeden pokój nad samą plażą. Idziemy pływać. To będzie moja pierwsza kąpiel od czasu przyjazdu. Pierwsza i bardzo szybka, bo woda była tak lodowata, że nie dało się wytrzymać.
Spacerowaliśmy po wyspie przyglądając się ludziom, brudnym dzieciom bawiącym się z biegającymi świniami. Zrobiło mi się ich żal. Bo czy oni są tu szczęśliwi? Mieszkają na wyspie odciętej od rzeczywistości i jedyne, co mają, to turystów, którzy nawet nie szanują ich „domu”. Ciężko pracują na przeżycie, nie mówiąc już o jakimkolwiek wyjeździe. Jakie perspektywy mają?
To był zdecydowanie niemiły dzień. Przeprosiłam moich towarzyszy i wróciłam do pokoju, aby pobyć sama ze sobą i odpocząć od rzeczywistości. Postanowiłam wyjechać z samego rana.

 

 

 

IMG_60821

 

 

 

IMG_60981

 

IMG_61041

 

 

 

IMG_61201

 

 

 

 

 

 

 

IMG_61211 IMG_61391

IMG_61291

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *