Test kasku HJC RPHA 90

Zabrałam go w podróż przez Bałkany. To idealny czas i miejsce na testy nowego modelu, warunki – wprost ekstremalne, w trakcie 3 tygodni podróży pogoda mnie nie rozpieszczała.
Codziennie piekące słońce, deszcz, kurz bezdroży, burze, a nawet grad.

Jako doświadczona motocyklistka, która corocznie wybiera się w podróż, nawet przez chwilę się nie zastanawiałam – kask musi być szczękowy. Znam takich, którzy uważają, że to bez sensu – za ciężki, za drogi i oczywiście za głośny. Na szczęście te czasy, kiedy kaski szczękowe takie były, odeszły w zapomnienie. Kask szczękowy, to dla mnie szczególnie wygoda. Nie wyobrażam sobie ściągania kasku przy każdej okazji porozmawiania z nieznajomym, napicia się wody w trakcie krótkiego postoju (nie jestem zwolenniczką camelbak), czy płaceniu za autostrady. 


Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to oczywiście jego wygląd. Projektanci w niczym nie przesadzili, na pierwszy rzut oka ciężko rozpoznać, że mamy do czynienia z kaskiem szczękowym. Mały, zgrabny, tym bardziej, jak zobaczyłam, niebieskie malowanie, stwierdziłam, że nawet jeśli nie pasuje do czerwonego motocykla, zawsze mogę dokupić jakieś dodatki. 🙂 Na kasku znajdują się również pasy odblaskowe, które zwiększają widoczność, szczególnie nocą.
Waga
Kask szczękowy, nie koniecznie oznacza więcej na głowie. Oczywiście, każdy, kto, spędza na motocyklu powyżej godziny dziennie, wie, jak ważna jest waga. Dlatego też niektórzy unikają modeli szczękowych, obawiając się o ich wysoką wagę. HJC stanęło na wysokości zadania i zaprojektowało nowy kask niewiele odbiegający od integralnej konkurencji. Efekt? Rozmiar S to zaledwie 1470g. Nawet po całym dniu jady nie czułam, że coś ciąży mi na głowie, tym bardziej, że byłam po wypadku, w którym szczególnie ucierpiał mój kręgosłup i każdy gram na głowie ma dla mnie wielkie znaczenie.


Głośność
Najpierw zakładam głośne wydechy, by później znaleźć jak najcichszy kask, który podczas jazdy dopuści do nas jak najmniej dźwięków. Tak to już jest, z nami motocyklistami. Z tym kaskiem nie miałam problemów, pomimo tego, że zatyczki do uszu zostały w domu, a słuchanie radia podczas jazdy również odstawiłam, nigdy nie poczułam, że od hałasu pęka mi głowa. Ten kask ma wprost idealne wygłuszenie. Jestem pewna, że producent nie przesadził, określając ten model jako najcichszy kask szczękowy na rynku.

Wentylacja

Pomyśl sobie, że jedziesz kilkaset kilometrów 30 stopniowmym upale. Po plecach spływają Ci krople potu, czasem wydaje Ci się, że mogłyby spłynąć również po głowie i policzkach. Na szczęście HJC RPHA 90 ma 3 wywiewy, które w dowolnej konfiguracji zapewniają przepływ powietrza na głowie, delikatny powiew masz gwarantowany. Co do słońca, które towarzyszyło mi w trakcie podróży, oczywiście nie może się obejść bez blendy. Jest wyjątkowo duża i ciemna, co idealnie sprawdziło się w południowych klimatach. Jedynym minusem jest jej mechanizm. Nie mogłam przyzwyczaić się do paska wysuwającego i zsuwającego blendę umieszczonego z boku. W rękawiczkach trudno go wyczuć. To chyba największy minus tego kasku.
Czy zabrałabym go w kolejną podróż? Zdecydowanie tak! To najwygodniejszy, najcichszy i najlżejszy z kasków szczękowych z jakimi miałam do czynienia. Obecnie przemierza ze mną Meksyk i jak do tej pory mnie nie zawiódł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *