Sao Paulo – mój nauczyciel życia

W Sao Paulo nie tylko zobaczyłam setki wieżowców i nieprzemijające sznury samochodów. Poza niesamowitym czasem spędzonym na odwiedzaniu niewielkiej ilości zabytków, targów z jedzeniem nauczyłam się dużo o brazylijskiej kulturze. I pewnie to wszystko by się nie stało, gdyby nie Jonathan. Ten 33 letni miejscowych psycholog strasznie nalegał na spotkanie. Całkiem zręcznie mu odmawiałam, do czasu kiedy postanowiłam wybrać się ze znajomymi na sambę. To właśnie on napisał mi o miejscu w którym tańczy się w niedziele o 13. Właściwie to we wszystkich miejscach tańczy się w niedzielę o 13 J Ale te miało być szczególne. Mieliśmy się tam spotkać, jednak w międzyczasie zmieniłam plany i pojechałam do innego baru informując o tym Jonathana. Przyjechał. Typowy Brazylijczyk z ciemną karnacją, który stał się moim profesorem samby  i życiaJ

Kiedy tańca mieliśmy już dość, postanowiliśmy zwiedzić miasto nocą. (Tak, była już  prawie noc J). Była nas czwórka i dwa samochody, Jako, że to ja byłam odpowiedzialna na Jonathana, to właśnie mi przypadła jazda z nim.

„Zaczęliśmy rozmowę, najpierw próbował łamanym angielskim, później przeszliśmy na hiszpański z miksem portugalskiego.

Zapytałam o pracę w Brazylii. – to nie prawda, że tutaj nie ma pracy – odpwiedział- jest praca dla każdego. Niestety jest też kokaina, która niszczy ludziom życie – dodał. Narkotyki wywołują zło i przemoc na ulicach. To właśnie dlatego Sao Paulo jest tak niebezpieczne. Pomimo tego nigdy nie napadli, a bardzo często wychodzi nocami.

Okazało się, że Jonathan tak do końca nie jest psychologiem. Pracuje w szpitalu jako neuropsycholog, ale poświęca temu niewiele godzin i robi to z pasji. – na co dzień jestem policjantem – powiedział to tak niepewnie, jakby bał się, że ktoś usłyszy. Kiedyś pracował jako zwykły policjant, ale nie mógł wytrzymać życia, które uczyło go podchodzenia do ludzi obojętnie, bez względu na ich ciężki los. Przeszedł do policji drogowej. Jonathan wierzy, że każda osoba jest w gruncie rzeczy dobra. Czasami po prostu nie miała w życiu szczęścia. Ulice Sao Paulo zapełnione są bezdomnymi, alkoholikami, narkomanami,. Leżą oni przy murach i drzwiach, czasem półnadzy prosząc o jakiś grosz. Są ozdobą wszystkich miejscowych zabytków wpisując się w krajobraz miasta. Nie tylko są tu normalni ale również odstraszają turystów, którzy do Sao Paulo raczej nie zaglądają. No bo po co, skoro w centrum jest tak niebezpiecznie? Aby pokazać ich życie, Jonathan zabrał mnie na train de luzes, to dworzec autobusowy który ukazuje dwa światy miasta. Jego główne miejsce zrobiło na mnie niesamowite wrażenie. Przepiękny, zabytkowy dworzec oświetlony nocą. Weszliśmy do środka aby powoli przemieszczać się w czasie i przestrzeni. Na jego peronach ludzie czekający na pociąg. Jadą do domu w drugą część miasta bo w Brazylii pociągi są tylko miejskie. Dwie strony dworca połączone są ze sobą mostami, które oddzielają dwa światy. Wystarczy wejść na most aby zobaczyć co jest na jego drugim końcu. Za mostem stacja nie wygląda już tak samo: biedni ludzie ubrani w podarte ubrania, transwestyci, którzy w Brazylii są bardzo popularni, czekający na swoich kochanków, narkomani o wychudzonych twarzach siedzący pod ścianami, imigranci, którzy przyjechali do Brazylii szukać lepszego życia a jednak im się nie udało.  Dworzec jakby wyjęty z jakiegoś filmu. Przeszliśmy między nimi jakby duchy. Widząc moje przerażone spojrzenia Jonathan powiedział – nie bój się- nic Ci nie zrobią. Oni tu mieszkają. Nie wszyscy są dobrzy, ale musisz nauczyć się żyć między nimi.

On wierzy, że chwila rozmowy z tymi ludźmi zapomnianymi przez świat, czasami może zmienić ich życie. Bo cały czas są omijani łukiem, baz jakiegokolwiek zainteresowania czy chęci pomocy. Kiedy nagle przystaniesz i obdarzysz ich choć dobrym słowem, wyłujesz zapomniany uśmiech na ich twarzy.

On nie tylko w to wierzy, ale również pokazuje na każdym kroku.  Kiedy później szliśmy po mieście i zaczepił nas bezdomny, Jonathan zaczął z nim rozmawiać. Mężczyzna z wielką chęcią zgodził się również zrobić z nim zdjęcie.

Mój nowy znajomy wierzy, że każda napotkana przez nas osoba wnosi coś nowego do naszego życia. Wspólnie dajemy sobie nasze doświadczenia i spojrzenia na świat. Uczymy się. Ja też w to wierzę.  W naszym życiu nie ma przypadkowych osób. Musimy się tylko nauczyć, żeby z każdego spotkanie wyciągnąć odpowiednie wnioski.

IMG_03621

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *