Rio de Janeiro -pomnik Chrystusa

Są takie chwile w życiu, na które czekam jak dziecko. Jedną z nich na pewno było zobaczenia Rio de Janeiro ze szczytu góry Corcovado na której stoi największy na świecie pomnik Chrystusa. To obowiązkowy punkt wizyty w Rio i mimo całej komercyjnej otoczki nie zamierzałam go opuścić.
Nie zobaczyłam Corcovado w ciągu pierwszego tygodnia pobytu bo chciałam żeby ta chwila była wyjątkowa a wciąż padający deszcz i chmury które zasłanialy obiekt moich marzeń przekonywaly mnie do Czekania. -Poczekam tak długo, jak będzie trzeba, abym mogła spokojnie wejść na górę i zobaczyć miasto w pełnym słońcu -mówiłam znajomym którzy pytali, czy byłam już na Corcovado.
Czekałam. Niestety, kiedy tylko wyszło słońce, dopadła mnie choroba która jescze bardziej opóźnila zdobycie upragnionego szczytu. Kiedy tylko poczułam się lepiej, mimo tego, że zachmurzone niebo nie zachęcało do ogladania miasta z góry postanowiłam dłużej nie czekać..
Aby dostać się na Christo, można wybrać jedną z trzech opcji: dwugodzinny trekking, wjazd autobusem bądź pociągiem. Nie czułam się jeszcze na siłach, aby przez dwie Godziny wspinać się pod górę, więc wybrałam pociąg. Wszyscy Straszli mnie przeraźliwie długimi kolejkami. Chyba miałam szczecie, o 1:54 kupiłam bilet (46 reali)a o 2 siedziałam już w pociągu. Bez żadnych kolejek za to z gromadką krzykliwych dzieci siedzących w tym samym wagonie co ja i bólem głowy w pakiecie.
Pamietalalm, koniecznie prawa strona pociągu, bo są ładniejsze widoki.
Wcisnelam się więc.między śpiewające dzieci a robiących masę zdjęć Japończyków i przykleilam twarz do szyby czekając ze zneicierpliwieniem.
Ruszyliśmy! Pociąg wznosił się bardzo powoli, mijając ściany graniczących z torami domów, dżunglę, oraz wjaca się drogę któraą teraz powinnam się wspinać. Widząc bezdomnych poukladanych dookoła cieszyłam się że nie wybrałam się tam sama.
Zza gęstych drzew na chwilę wyłonił się widok na ocean… Wszyscy przywarli do szyb, dzieci zaczęły spiwac a ja siedziałam oniemilala. Znów drzewa i znów chwile oczekiwania.
Nagle wszyscy japończycy podnieśli aparaty i zaczęli odliczać. Wiedzieli że już za chwilę pociąg wjedzie w kolejną nieoslonieta partie, gdzie będziemy mogli zobaczyć przepiękne widoki. Jedyne co byłam w stanie powiedzieć, to: O Boże .
Dajechalismy na miejsce. Wysiadlam z Przedziału starając się Wyprzedzić krzykliwa gromadke. Z klociem w żołądku Ustawiłam się w kolejce do windy która zabiera turystów do innego świata- świata marzeń, bajek i przepięknych krajobrazów.
Miałam Szczecie, kiedy tylko wyszłam z windy przez chmury zaczęło przebijac się słońce.
Stanęłam tuż pod olbrzymich rozmiarów Chrystusem wpatrując się w jego rozpostarte ramiona oświetlone przez promienie słońca.Ramiona wyciągnięte są w kierunku Rio ciągnącego się na dole, poprzeplatanego górami, oceanem i jeziorami
Przecisnelam się między turystami by dostać się do samej barierki i tam nie zważając na zniecierpliwienie innych do w zamylsleniu przyjrzygladalam się Rio.
Było widać wszystko: Pao de Azúcar którego zdobycie zostawiłam sobie na kolejny raz w Rio, słynne plaże: Copacabana, Ipanema, centrum, zabytki.
Poczułam nieogarniony przypływ szczęścia i uczucie, że Rio ma dla mnie jeszcze wiele niespodzianek i pomimo tego że muszę wyjechać, jeszcze to wrócę.
To jedyne miasto w trakcie mojej podróży po Ameryce Południowej w którym chciałabym zostać na dłużej. Może kiedyś…

collage-1447351564442

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *