Powrót do Peru – na granicy

Ten dzień musiał kiedyś nadejść. Dzień, kiedy będę musiała ruszyć swoją drogą. Do końca podróży zostało mi już tylko 9 dni. Musiałam jak najszybciej przybliżać się do Limy, aby zdążyć na powrotny samolot.

Przy pożegnaniu z Martinem popłynęła mi łezka.  Staraliśmy się  jednak być tacy jak zwykle –  roześmiani, sypiący kawałami i dogryzający sobie na każdym kroku.

– kto teraz zje całe jedzenie, które mi zostało – rzucił Martin na pożegnanie.

Do zobaczenia niebawem. Może w Brazylii, może w Argentynie…. Kto wie.

W autobusie jadącym w kierunku granicy prawie nie było turystów. Tylko ja i Maria – francuska, od kilku lat mieszkająca w Kanadzie. Poza nami sami miejscowi. Przez 5 godzin jazdy po błocie, zawalonych drogach i w deszczu byłyśmy padnięte. A to nie wszystko bo w Zumbie (miejscowości, do której dojechałyśmy) musiałyśmy czekać 3 godziny na kolejny autobus.  Może i dobrze, bo znowu się rozpadało, a w autobusie nie było ścian więc dojechałybyśmy całe przemoknięte. Wcisnęłyśmy się do kolorowego pojazdu razem z uczniami wracającymi ze szkoły oraz miejscowymi załadowanymi zbożem i zakupami. Kiedy miejsca siedzące się zapełniły, ludzie zaczęli stawać na krawędziach pojazdu, trzymając się dachu. Nie chciałabym być na ich miejscu.   Po wielkiej ulewie wyszło słońce a my przejeżdżaliśmy przez przepiękne, zielone góry. Co jakiś czas oglądałam się za siebie, żeby upewnić się mój plecak wciąż leży przykryty stertą innych rzeczy. Po dwóch godzinach dojechaliśmy na miejsce. Nie skorzystałyśmy z zaproszenie miejscowych na zostanie z nimi kilka dni. Wysiadłyśmy na granicy. Weszłyśmy do biura a tam pusto. Po chwili przyszedł do nas celnik w stroju piłkarskim, z tatuażami na ramieniu. Spokojnie, bez pośpiechu zaczął sypać kawałami. Na tej granicy nie ma zbyt wielu turystów, więc należało „wykorzystać” każdą napotkaną sztukę. Z pieczątkami wyjazdowymi przeszłyśmy przez most oddzielający Ekwador od Peru. Na granicy pusto i gdyby ni to, że stała tam mała budka urzędu celnego, nie wiedziałybyśmy, że znalazłyśmy się już w innym państwie.  Budka również była pusta. Wyszłyśmy na zewnątrz w poszukiwaniu pracownika. W oddali stało kilku mężczyzn śmiejąc się z jakiegoś opowiedzianego kawału. Jeden z nich machnął do nas ręką dając znak, że zaraz przyjdzie. Wróciłyśmy do budki. Położyłyśmy plecaki iż zaczęłyśmy robić sobie głupie zdjęcia.DCIM100GOPRO

Po kilkunastu minutach oczekiwania przyszedł celnik.  W spodenkach, zwykłej koszulce i czapeczce z daszkiem dawał nam do zrozumienia, że nigdzie nie powinnyśmy się spieszyć, w końcu mamy piękne podróżnicze życie. Podpytywał o nasze kraje, stwierdzając, że polki i francuski to najpiękniejsze kobiety świata, za to Peruwianki są bardzo pracowite – próbował obstawać za swoim narodem, wiedząc, że nie dotrze do nas argument piękna.

-Jak długo chcecie zostać w Peru. Dam Wam piękne Panie wizę na 6 miesięcy, to najdłuższa z możliwych.  – mówił przeglądając nasze zdjęcia w paszportach. Na żadnym innym przejściu, ani lotnisku nie dostałybyśmy tak długiej wizy. Zresztą, ja potrzebowałam tylko 9 dni.  – a może poznasz jakiego Peruwiańczyka i zostaniesz dłużej? – próbował przekonywać mnie celnik.

-teraz musicie skopiować dokumenty, zostawcie tu plecaki i idźcie do tamtego budynku – wskazał palcem na inną budkę

Zapaliła mi się czerwona lampka, a co jeśli zostawimy plecaki i on nam podrzuci narkotyki. Wtedy potrzebowałybyśmy wizy na kilkanaście lat

– ale nie będzie Pan już później szukał narkotyków? – zapytałam z lekkim uśmiechem

-chyba żartujesz – odpowiedział  śmiejąc się ze mnie – nawet jakbyś miała cały wypchany nimi plecak- dodał

Tak właśnie dostałyśmy pieczątki wjazdowe o Peru. W moim paszporcie była to już trzecia. Na najbliższą przyszłość nie planowałam kolejnej.

Współdzieląc taksówkę z 3 innymi mężczyznami, przejeżdżając przez zawalone góry i podmyte drogi dotarłyśmy do San Ignacio.

 

DCIM100GOPRO

DCIM100GOPRO

DCIM100GOPRO

DCIM100GOPRO

DCIM100GOPRO

DCIM100GOPRO

DCIM100GOPRO
celnik w Ekwadorze

 

DCIM100GOPRO
celnik w Peru

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *