Martynika-leniuchowo, pierogowo

Philip przyjął nas z otwartymi ramionami, jak domowników. Śmiał się z naszych przygód i choroby morskiej. Podobno po kilku dniach przechodzi. Tylko jak wytrzymać kilka dni na łodzi? Dla mnie niemożliwe.
Wakacje się kończą. My nie mamy już siły. Popłynęliśmy na plażę do Pointe de Boute i spędziliśmy tam cały dzień. Nasz ostatni, leniwy, wakacyjny dzień. Jeszcze nie odlecieliśmy a już zaczynaliśmy tęsknić. Za plażami, ciepłym oceanem, pięknymi widokami, górami i nawet za tropikalnym deszczem.
W ramach podziękowania chcieliśmy ugotować Philipowi coś polskiego. Wybraliśmy pierogi z serem. Poszliśmy do sklepu i przeszukiwaliśmy wszystkie pułki w poszukiwaniu sera. Nie ma. Sery topione, sery pleśniowe, mozzarella, camembert… no nie ma. Ktoś usiłuje nam pomóc, nie znajduje. To może pierogi z owocami?

 

Próbujemy jeszcze w innym sklepie. Proszę obsługę o pomoc. Nie mówi po angielsku, ale daje mi znak, żebym poczekała. Biegnie do kas, tam też nikt nie mówi, idzie z ochroną ale nie wiem po co, skoro on też nie. Zagadują do jakiejś klientki, jakie szczęście: mówi. Ona tłumaczy moje słowa, że potrzebuję sera, takiego odpowiedniego np. do sernika, żeby soli nie miał. No i daje mi koleś ser, jak się później okazuje to najzwyklejszy camember. I co teraz? Nie mamy z czym ugotować pierogów.
 Robię eksperyment, do pieroga wkładam camember, natkę pietruszki, szczypior i chwilę gotuję. Próbujemy. Całkiem niezłe. Robimy tak pozostałe pierogi i podajemy ze śmietaną jako tradycyjne polskie danie. Pycha.

 

Pierogi z serem cammember:

 

Ciasto jak na zwykłe pierogi: mąka, gorąca woda i mleko.

 

Nadzienie: do każdego pieroga wkładamy kawałek sera, posiekaną natkę pietruszki i szczypiorek.

 

Lepimy. Gotujemy kilka minut.

 

Palce lizać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *