Martynika- la Diamant: tropikalna ulewa

Nie ma to jak deszczowa pobudka. Odkąd przylecieliśmy na zmianę mamy palące słońce i deszcz. Ma to swoje plusy, bo gdyby nie deszcz, upał byłby nie do zniesienia. Niestety deszcz często psuje plany.

Mięliśmy iść na wulkan. Ale jak, skoro codziennie pada?  Nie chciałabym zostać złapana przez deszcz tropikalny gdzieś w górach. Dlatego postanowiliśmy jechać na plażę do La Diamant, podobno najlepszego kurortu turystycznego na wyspie. Podobno.

Spacer z Philipa domu do centrum zajmuje ok 45 minut. Zanim doszliśmy na przystanek, zdążyliśmy zmoknąć, wyschnąć i znów zmoknąć. To się nazywa kapryśna pogoda, alb raczej typowy tropikalny klimat. Taxi caby czyli busowe taksówki to najbardziej popularny, a nawet jedyny publiczny środek transportu na Martynice. To busy, które odjeżdżają tylko, kiedy jest  komplet pasażerów.  A jak nie ma? To nie odjeżdżają. Nie radzę nikomu kto przyjeżdża na Martynikę i podróżuje miejscową komunikacją umawiać się na jakiekolwiek spotkanie na konkretną godzinę, bo może się okazać, że taksówka nigdzie nie pojedzie, albo kilka godzin będzie czekała na pasażerów. Najwidoczniej miejscowym nigdzie się nie spieszy, a my jesteśmy na wakacjach. Mamy czas. 
Nasza taksówka szybko się zapełniła. Pełno, to znaczy komplet i kilka osób więcej. Wystarczy się trochę przytulić do towarzyszy podróży i okazuje się że samochód jest bardziej pojemny niż myśleliśmy, a na pewno bardziej niż przepisy pozwalają. Ale kto by tu się przejmował przepisami. 

uliczne stargany



Przez całą drogę padało. Gdy dojechaliśmy na miejsce, na chwilę się rozpogodziło. Zdążyliśmy dojść na plażę i… No właśnie nic więcej nie zdążyliśmy zrobić. Złapała nas tropikalna ulewa. Schowaliśmy się pod pustym namiotem jakichś sprzedawców i czekaliśmy tam ponad godzinę. Ulewa była tak mocna, że co chwilę padało z innej strony. Jedyna ściana namiotu nie była w stanie dać nam całkowitego schronienia. Zalało nas tak, że wszędzie dookoła nas były kałuże, jedyne suche wysepki, to miejsca, w których staliśmy. Ostatnie suche w całym mieście.

tropikalna ulewa

 

Po godzinie ulewa przeszła. Wszystkie kraby wyszły na plażę. Co chwila wybiegały ze swoich norek i na nasz widok wybiegały do kolejnych. Musieliśmy uważać, żeby na jakiegoś nie wpaść. 
Jak to na Karaibach, nawet po wielkiej ulewie  jest duszno i gorąco.  Na plaży było pusto. Czarny, mokry piasek i mnóstwo krabów nie zachęcał do pływania. A przecież właśnie po to tu przyjechaliśmy. Ocean był ciepły z wielkimi falami. Ale zabawa tak walczyć z falami, a raczej się im poddać. To co fajne… Szybko się kończy.

plaża w La Diamant
Dodaj napis



 

Przeszliśmy na koniec plaży, która kończy się już poza miastem. To naprawdę długa, kilkukilometrowa plaża.
Tam zaczęliśmy łapać stopa. Pierwszy prawdziwy stop na tych wakacjach. Trzeci przejeżdżający samochód i już jedziemy. Łatwo poszło. Dziwnie łatwo. Co prawda słyszeliśmy, że w krajach francuskich autostop jest bardzo popularny, ale żeby aż tak? Tego się nie spodziewaliśmy. Francuskie małżeństwo podwiozło nas tylko do połowy drogi. Dla nas to żaden problem, bo kilka minut później siedzieliśmy w samochodzie młodej dziewczyny, która co prawda nie jechała do Fort de France, ale nas tam podwiozła. Byliśmy miłe zaskoczeni uprzejmością miejscowych. 

Postanowiliśmy ugotować wspólną kolację dla nas i Philipa. Najpierw trzeba było zrobić zakupy. To było banalnie proste. Jednak powrót ze sklepu do domu, to było wyzwanie. Philip mieszka na górze a jedyny carrefour w mieście znajduje się na dole, na obrzeżach miasta. Niby niedaleko od domu, a jednak strasznie daleko…. Kluczyliśmy małymi, krętymi uliczkami które okazywały się ślepe, wylądowaliśmy na placu budowy z zatopionymi w glinie  butami i skakaliśmy przez płot, ale udało nam się dotrzeć do domu. Przynajmniej wiemy którędy nie chodzić.
Wspólnie, tzn z Philipa pomocą, ugotowaliśmy kolację. Jak później Philip powiedział, jestem najlepiej gotującą coutchserferką jaką spotkał. Połechtał moje ego.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *