Izrael – Jerozolima

 
Bazylika Grobu Pańskiego
 
Wstaliśmy wcześnie, żeby móc zobaczyć jak najwięcej w ciągu dnia. Miałyśmy tylko jeden dzień na zobaczenie kolebki naszej wiary.
Po hotelowym śniadaniu całą ekipą udaliśmy się do Bazyliki Grobu Pańskiego.
Ten dzień zapowiadał się cudowanie. Wychodząc z hotelu przywitało nas słońce wstające na widnokręgu. Miasto tętniło życiem. Przeszliśmy przez Jafa Gate.  Po wczorajszym zapoznaniu z mapą wiedzieliśmy już dokąd zmierzać.  Dziś znów mijaliśmy uliczki pełne straganów, gdzie każdy właściciel namawiał nas do zapoznania się z jego towarem. Zakupy zostawiliśmy na później.
Do Bazyliki Grobu Pańskiego doszliśmy tylnymi bocznymi uliczkami.  Dzięki temu ujrzeliśmy ją skąpaną w promieniach słońca. Przy jednej z tylnych ścian, gdzie nie było widać żywej duszy modlił się jakiś kapłan. Siedział na stołku wpatrzony w księgę, nie zauważając co dzieje się wokół niego.
 
Mnich modlący się na tyłach Bazyliki
 
 
pierwsze spojrzenie na  Bazylikę skąpaną w promieniach słońca
 
Bazylika Grobu Pańskiego  znajduje się w dzielnicy chrześcijańskie. Jest miejscem świętym nie tylko dla katolików, ale również dla: prawosławnych i Ormanów. Każdy z odłamów ma swoją część Bazyliki, którą się opiekuje. Wyznania kłócą się między sobą o prawo opieki. Dla nich sprzątanie bazyliki to zaszczyt i nie mam mowy o tym, że by ktoś zamiótł nie swój kawałek podłogi. Od razu podnoszona jest wrzawa. Nie znaczy to, że wyznawcy pozostałych religii nie mogą wchodzić do pozostałych części, jednak przechodząc z części do części, należy pamiętać o uszanowaniu tradycji pozostałych.
W samej Bazylice jeszcze nie było tłumów. Nie mięliśmy planu budynku, więc od razu udaliśmy się do pierwszego przejścia najbliżej drzwi . Były to schody prowadzące do części prawosławnej. Jest to część ze skałą Golgoty. Zdecydowanie nie tak wyobrażałam sobie miejsce śmierci Jezusa. Byłam pewna, że jest to wzgórze królujące nad miastem.
W chrześcijańskiej części Bazyliki mieści się Grób Pański. Tak naprawdę jest to chyba 5 grób na terenie Jerozolimy. chrześcijanie wierzą w ten, ale każdy morze sobie wybrać, które z miejsc jest dla niego bardziej autentyczne. Grób wykuty jest w grocie. Aby do niej wejść trzeba schylić głowę, aby zmieścić się w skalnym przejściu. Czas na szybką modlitwę i trzeba wychodzić, bo za nami czekają już tłumy pielgrzymów, którzy także chcieliby mieć swoją minutę przy grobie Jezusa.
 
kopuła nad Grobem Jezusa
Grób Jezusa
wejście do Bazyliki Grobu Pańskiego
 
Będąc w Bazylice chcieliśmy uczestniczyć we Mszy świętej. Udało nam się znaleźć polskiego Franciszkanina, który powiedział nam, że za chwilę będzie odprawiana katolicka Msza dla Amerykanów. Nie dość, że nigdy wcześniej ni była na amerykańskiej mszy, to jeszcze odbyło się to w Jerozolimie. Amerykanie mają w sobie jakiś zapał…. Wewnętrzną chęć i potrzebę modlitwy. Gdy się modlili, to śmiały się im oczy, jakby byli naprawdę szczęśliwi uczestnicząc we mszy. W Polakach nie widać tego… być może po latach zaborów i wojen zgubiliśmy wewnętrzne szczęście….

Droga Krzyżowa dzielnicą Ormiańską

 
Droga Krzyżowa
 
widok na Kopułę Skały
 
Po mszy św poszliśmy na drogę krzyżową. Czym byłaby wizyta w Jerozolimie bez przejścia tej drogi.  Via Dolorosa, czyli Droga Męki wiedzie wąskimi uliczkami miasta przy których stoją kupieckie stragany. Nie ma tu ciszy ani możliwości skupienia. Co chwilę byliśmy zagadywani przez ulicznych kupców. Najgorzej było w dzielnicy Ormiańskiej, gdzie co chwilę ktoś nas zaczepiał. Zostaliśmy zaproszeni przez jednego Ormianina na herbatę do jego sklepu. Nauczona jordańską gościnnością stwierdziłam, ze nie można odmówić i pięciominutowa herbata jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Wtedy jeszcze nie podejrzewałam jego przebiegłości.
Weszliśmy do sklepu. Nie był to typowy mały stragan, tylko duży przestronny sklep w którym można było zakupić nie tylko skromne pamiątki, ale też bardzo drogie posągi i rzeźbione meble. Właściciel sklepu parzył herbatę pokazując nam swój asortyment, podstępnie namawiając do kupna i wypytując o szczegóły z naszego życia. Gdzie jest mój ojciec? Dlaczego wyjechałam tylko z mamą? Czym się zajmuję? Czy mam chłopaka?  Nie jestem miłośniczką takich pamiątek, ale  oczywiście uważnie oglądałam jego zbiory i odpowiadałam z grzecznością na jego pytania. Widząc, że nie namówi nas na zakup drogocennych pamiątek wyjął różaniec z „drzewa oliwnego”. Udowadniał nam, że wszystkie różańce sprzedawane na straganach to podróbki, tylko u niego możemy kupić oryginalny różaniec z tysiącletniego drzewa oliwnego.  Nie widziałam różnicy pomiędzy różańcami, ale Ryszard ją zobaczył i zamiast 7 szekli za różaniec w świetnej promocji zapłacił aż 80!
Ormianin zadowolony ze swojego interesu próbował ubić jeszcze jeden. Mało przyjemnie usiłował namówić mnie, żebym z nim została. Przecież będę tu miała wszystko. Na pewno będę miała więcej pieniędzy niż w jakiejś tam Polsce. No i on będzie mnie kochał….. zniesmaczona jego propozycją pożegnałam się najuprzejmiej jak tylko umiałam i szybko opuściłam jego sklep dostając na pożegnanie kartkę z numerem telefonu… Nie zadzwoniłam!
Wiem, że wschodnioeuropejska  uroda zachwyca obcokrajowców, jednak nie lubię być przez nich nagabywana. To zdarzenie na długo pozostawi niesmak w stosunku do Ormian.
wnętrze ormiańskiego sklepu

Góra Oliwna

Wychodząc za  bramy miasta zamierzaliśmy udać się na Górę Oliwną.   Nie  było to proste, nie ze względu na jej wysokości i trudność dojścia na nią, lecz ze względu na nachalność taksówkarzy, którzy co rusz nas zaczepiali usiłując zawieźć nas jak najdalej: Dead Sea, Betlejem i mnóstwo innych mniej znanych nam miejsc.. Taksówkarze, jakby nie słyszeli naszych odmów.  Pomimo ich nachalności szliśmy na Górę.
 
Kościół Marii Magdaleny
 
Na Górze Oliwnej spotkałam młodego Izraelczyka którego poprosiłam o zrobienie zdjęcia. Okazało się, że ten 23-letni chłopak jest sierotą. Zabito mu ojca w walkach o dom, który sta na tym wzgórzu. według jego opowieści inne rody napadły na nich nocą i zabiły ojca, aby nie mógł już bronić domu.  On kiedyś się zemści. w końcu jest mężczyzną. Chłopak opowiadał to wszystko z lekkim smutkiem, ale jakby uśmiechem w oczach. Nie wiem, czy opowiedziana przez niego historia była wymyślona dla turystów, czy może faktycznie się tak stało. Po moich późniejszych rozmowach z ludźmi, sądzę, że to jednak prawda….
Ze wzgórza Oliwnego był niesamowity widok na całe Stare Miasto. To z tego miejsca najlepiej było widać złotą kopułę Jerozolimy: Dom of the Rock,  która jest jej wizytówką na całym świcie. 
 
Kopuła Skały-widok z Góry Oliwnej
 
Tuż za murami starego miasta rozciągają się cmentarze. Największy jest cmentarz żydowski na którym nadal odbywają się pochówki. Część grobów jest zdewastowanych, ale i tak jest to chyba najbardziej zadbany cmentarz na zboczu Góry Oliwnej. Zgodnie z proroctwem wiary żydowskiej, w dniu ostatecznym Mojżesz właśnie z tego cmentarza poprowadzi zmartwychwstałych do Świętego Miasta.
 
Cmentarz żydowski
 
Przy zejściu z góry Oliwnej znów zostaliśmy zaczepieni przez taksówkarza. Chciał nas zawieść gdziekolwiek byśmy chcieli. Jak zwykle odmówiłam i jak zwykle on nie dawał za wygraną. Gdy zrozumiał, że  nie skorzystamy z jego usług, chciał tylko pokazać mi cmentarz żydowski. Sam, bo tak miał na imię taksówkarz. Opowiedział mi o drzewach Oliwnych mających 2 tysiące lat i o wiecznych walkach w Jerozolimie.
Zaprowadził mnie na cmentarz, wyjął z taksówki album turystyczny i zaczął opowiadać. W pewnym momencie powiedział:
– Pokaż swoje oczy, proszę.- Miałam założone okulary przeciwsłoneczne
Lekko zaskoczona zdjęłam okulary
– O Boże, powiedział. Masz jasne oczy, jaka Ty jesteś piękna.
Przypomniało mi się, jak ja kiedyś „uganiałam” się za ciemnookimi mężczyznami, bo myślałam, że tak rzadko się ich spotyka. Dopiero pewnego dnia ktoś uświadomił mi, że tak naprawdę 80% populacji ma ciemne oczy, a tylko 20% to niebieskie. Nie wyjeżdżając kiedyś nigdzie nie mogłam tego sprawdzić. Dziś już wiem, że to jednak jasne oczy są „pożądane” na całym świecie.
Tak też Sam, nauczony tym, że w Izraelu kobiety mają ciemną karnację i ciemne oczy, był w stanie zakochać się w „każdej” niebieskookiej kobiecie o jasnej karnacji. Więc tego dnia zakochał się we mnie.
Koniecznie chciał mi pokazać miasto nocą. Udając zainteresowaną jego propozycją, wzięłam od niego nr telefonu i przyrzekłam zadzwonić, jak tylko będę wolna wieczorem i „mama pójdzie spać”.
Na pożegnanie dostałam od Sama dwie pamiątkowe czapki z napisem: Jerusalem (jedną dla mnie a drugą dla mamy). Wiedziałam, już, że nie zadzwonię do niego i nigdy więcej go nie spotkam. Jednak świat jest mały…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *