Cuenca – święta daleko od Polski

Wielkanocna niedziela  Jajka gotują się już na rozpalonym ogniu. Nie wiem po co Ci tyle jajek – śmiał się Martin – ja ich na pewno nie będę jadł. Wiedziałam, że będzie, niech i tylko pozwoli je przygotować. Zrobiłam je typowo po naszemu, czyli z wyjętym żółtkiem zastąpionym farszem. Wyglądały pięknie i jeszcze „piękniej” smakowały. Na stole pojawiły się też owoce i obowiązkowa kawa. To nasze wielkanocne śniadanie. Widząc minę Martina zabrałam się do pałaszowania moich jajek, nie pytając go o to, czy chce jedno. Sam mnie zapytał. Spróbował i zjadł połowę wszystkich przygotowanych. Całkiem smaczne te wasze wielkanocne jajka – powiedział z pełnymi ustami.

Po naszym wielkanocnym śniadaniu  przyszedł czas na rozmowę z rodziną, która właśnie zasiadała do kolacji. Zatęskniłam za domem, w końcu nie widziałam najbliższych od kilku długich miesięcy a święta dla nasz to szczególny czas. Cała rodzina zebrała się na skype, by zobaczyć mój nowy dom, dziwną roślinność i zapytać co słychać. Pomimo tego, że byliśmy tak daleko od siebie, byliśmy blisko.

 

IMG_99681

IMG_99691
tradycyjne wielkanocne śniadanie w podróży

 

IMG_99941

IMG_99791
katedra w Cuenca

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *