audi B2 – spełnione marzenie, spełniona miłość

Obudziłam się dzisiaj, wyjrzałam przez okno – słońce oświetla przydomowy ogródek w którym za chwilę dumnie zasiądę na leżaku. Ale nie to jest powodem mojego wielkiego szczęścia. Tuż za ogródkiem stoi mój samochód. Niby rzecz, a dla mnie jak członek rodziny. Nigdy nie będę podchodzić do Audi przedmiotowo. Dlaczego? Za długo o nim marzyłam, za długo go szukałam…  na tyle długo, żeby z dnia na dzień rozbudzić moją chęć posiadania. Posiadania, czy przeżywania? Bo przecież posiadanie czegoś szczęścia nie daje, ale emocje związane z użytkowaniem produkują moje hormony szczęścia w tak szybkim tempie, że sama nie jestem w stanie tego ogarnąć.
A wszystko zaczęło się, gdy byłam jeszcze małą dziewczynką. Wtedy takie audi było własnością mojego taty. Dla większości samochód, jak samochód. Tylko tyle, że trochę lepszy – niemiecki. Dla mnie to coś znacznie więcej. 
W tym audi pierwszy raz w życiu siedziałam za kierownicą samochodu. Co prawda byłam wtedy małą dziewczynką i siedziałam na taty kolanach, ale już wtedy poczułam że kocham motoryzację. Wiedziałam, że jazda będzie dla mnie czymś więcej niż tylko przemieszczeniem się z punktu A do punktu B. Pokochałam też audi swoją swoją pierwszą wielką miłością. Niestety jak to w życiu… Tata postanowił samochód sprzedać. Tak po prostu. Bo przecież czasami tak się robi. A ja płakałam. Ktoś zabrał mi mój świat, moją miłość. Wtedy obiecałam sobie, że jak już będę duża, kupię takie audi. 
 
Zanim dorosłam minęło kilkanaście lat. Wystarczająco długo, żeby audi B2 poznikały z ulic. Wyjechały na wschód pocięte na żyletki. Ja jednak nie zapomniałam o swojej miłości. Zaczęłam go szukać. Niestety sztuki znajdujące się w Polsce albo były w opłakanym stanie, albo osiągały ceny przyprawiające o zawrót głowy. Nie straciłam nadziei. Wiedziałam, że gdzieś czeka na mnie wymarzone, czerwone Audi.
 
Czekało. Pojechałam na weekend stopem do Niemiec. Tak o! Bo przecież długi weekend. A z tamtą wróciłam już samochodem. Przez przypadek, znalazłam go. Stało piękne i dumne. Pomimo swojego wieku prezentowało się niesamowicie. Na liczniku 250 000. Modliłam się tylko, żeby dojechał na kołach do Polski. Nie wiedziałam jakie ma wady, jaki silnik.. nic. Najważniejsze, że był. I jest do dzisiaj. Jest i sprawia, że życie jest jeszcze piękniejsze. Daje świadomość, że wszystkie – naprawdę wszystkie marzenia mogą się spełnić. Bo przecież moje się spełniło.
 
 

2 thoughts on “audi B2 – spełnione marzenie, spełniona miłość

  1. Gratuluję spełnionego marzenia 🙂 . Dokładnie taka coupejka była moim pierwszym samochodem, miała tylko złoty kolor. Pozostało mi wiele wspomnień związanych z tym smochodem. Sądząc po zdjęciach, udało Ci się nabyć całkiem zdrowy egzemplarz. Natomiast co do Twojego opisu historii audi b2… to popisałaś masakrycznie dużo głupot 😉 audi coupe ‚cuatro’ – ehhh, popraw to bo aż oczy bolą… Audi b2, to poprostu następna generacja po audi b1. A to że posłużyło później jako baza do wykorzystania napędu quattro i narodzin pojazdu o takiej właśnie nazwie – to już zupełnie inna historia… 😉
    Poza tym… Muszę pogratulować jeszcze ciekawego bloga, poczytałem sobie troche 🙂

    pozdrawiam. Kriss

  2. Jako że jestem fanem Audi B2 i moja dziewczyna o tym fakcie wie ;d Przesłała mi jakiś czas temu foteczke z dopiskiem „Zobacz kochanie co stoi obok akademików” xd No i rzecz jasna była to Twoja Audica ;d Moge przesłać Ci foteczke do kolekcji xD Jakby co to mail: „Rogosi3k@gmail.com”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *